ZASADY POSTĘPOWANIA NA ZIEMI!
Styczeń 24, 2010 - autor: Jezus ChrystusCHŁOPAK Z WYBRZEŻA, DONALD T.
Listopad 11, 2009 - autor: Jezus ChrystusCHŁOPAK Z WYBRZEŻA, DONALD T.
527.
Nie miał dzieciństwa normalnego, nauczył się kłamać i posądza tych, co grali razem z nim w drużynie o kradzież prywatnych pieniędzy czyli partyjnych. Dziś przewodniczy podobnym zakłamanym grupom u steru władzy w Polsce, chcąc się dalej piąć w swojej karierze partyjnej i politycznej. Potencjalnych konkurentów oskarża bezpodstawnie i ich odrzuca, to taki bliźniak, który chce być prezesem i prezydentem, za dużo kaczyzmu.
Przecież to on powoływał się na Mnie Miłość w swojej polityce i tego warunku nie dotrzymał, więc niech ten jego rząd runie, bo nie rządzi się prawem Bożym, lecz świecko-kościelnym układem typu; »tak mi wygodnie«. Fałsz i zakłamanie na tym boisku istnieje już od pierwszego gwizdka, a wynik meczu ustalony jeszcze w szatni.
To trzeci bliźniak, inny jednak niż Ludwik D., ten już nie trzyma się dobrych zasad moralnych, zespół doradców gra fałszywy ton, a jednanie się z Niemcami, narodem upadłym, czy wiązanie się z Unią Europejską z iluminacką wieżą Babel, która już tonie, to nie służy dobrze Polsce, jej narodowi. Sam przeżyje swoją porażkę, tak jak i ten, co mieszkał kiedyś w Watykanie, co miał trafić do Stwórcy, Nieba, a trafił do leja rozkładu.
Każdy rząd, który nie kieruje się Bożym prawem jest antychrystem i dąży od samego początku do upadku swojego i narodu.
A sukcesy Polski, te gospodarcze, to zasługa Stwórcy w Mojej osobie, aby każdy widział wyróżniającą się Polskę, naród wybrany w Królestwie Tysiącletnim!
Dzień zwycięstwa, tak zwane ziemskie święta, to zwycięstwo Światła na ziemi nad ciemnościami, który mocno wodą płynie, aby świeckie i kościelne uroczystości nie miały żadnych złudzeń, co do swoich fałszywych założeń.
Jezus Chrystus, nauczyciel świata.
NIBY DLACZEGO?
Październik 3, 2009 - autor: Jezus ChrystusNIBY DLACZEGO?
502.
Miały by ziemskie twory podążać do Światła, gdy tego nie czyniły już wiele tysiącleci? Wciąż brnęli coraz mocniej i mocniej w same ciemności. Już tak mocno do ziemskiego przywarły, że gdy im je się zniszczy i zabierze, to one bez jakiejkolwiek zadumy znów chcą tylko materialnego.
To deformacja mózgu przedniego jest tak wielka, że już nie da się z ziemskiego twora zrobić prawdziwego człowieka, pozostaje uwolnienie siłą ducha czystego z jego wszystkich otoczek, duchowa śmierć i odprowadzenie na poziom duchowo istotny, do miejsca swojego pochodzenia siłą przez lej rozkładu.
Dlatego też żywioły, siły natury zabierają ludzkie twory, ale nie tylko, bo odwołane są istoty, rozliczane formy i likwidowane nurty ciemnych sił. Siła Światła jest tak mocna, że wszystko dla was dzieje się zatrważająco szybko, nauczycie się swojego Boga bać, gdyż Jego Syna nie spostrzegacie i nic co płynie od Boga przez Niego nie przyjmujecie, więc przyjmujecie zniszczenie i śmierć.
Kościelni, świeccy urzędnicy papiescy czy tak zwani państwowi nauczyli się żyć z ciemnym i tu ręce zostają szybko odcinane, z przerażeniem będziecie uświadamiali sobie zależności waszych myśli, słów i czynów z tym, co się dzieje wokół was, to jest takie oczywiste już dziś.
Cóż, hulaszcze wiedliście i wiedziecie rozumowe tylko życie, więc teraz gwałtem jest wam ono zabierane, patrzcie, że żywioły nie działają w miejscach bez uprzedniej tam przyczyny.
Jeżeli wielu z was jeszcze nie kojarzy zależności w swoim życiu się przejawiającym, to teraz macie taką okazję, szybka szkoła przetrwania już was dotknęła, dla wielu jest już przygotowana.
I zobaczcie, że ci wszyscy poszkodowani nie wyciągają wniosków typu; dlaczego tak się dzieje? To już rodzaj amnezji całych narodów, społeczeństw, pojedynczych tworów tak zwanych ziemskich ludzi.
Wiele przed wami wydarzeń jeszcze, oj wiele i coraz mocniejszych, dotkliwszych w swej sile i rozmiarze, skoro nie umiecie słuchać Boga, Mojego Ojca, a waszego Pana, to siłą zostaje zaprowadzony ład i porządek według Stwórcy praw, to takie oczywiste i naturalne.
Czekając biernie doczekacie się na pewno żywiołów ognia, wody, powietrza i ziemi, w ich niszczycielskiej sile, dla służebników Stwórcy są one jednak wielkim błogosławieństwem, przecież wszystko zmierza do doskonałości, oprócz ciemności, których jest już coraz mniej na tej ziemi i w Wielkiej Materii.
Jezus Chrystus, Sędzia Boży!
ODEZWA DO NARODÓW ZIEMI
Lipiec 30, 2009 - autor: Jezus ChrystusODEZWA DO NARODÓW ZIEMI
501.
Wy, którzy pozostaniecie po oczyszczeniu na ziemi w nowym porządku, w Królestwie Bożym musicie wykonać to, czego żąda od was Syn Boży, Jezus Chrystus Mój Namiestnik Boga na ziemi. Inaczej i wy ocaleli zanikniecie jako pozostali z narodów, pojedynczy ludzie, ludzkie duchy.
Boże prawo jest dla was sprzymierzeńcem, więc szanujcie go w życiu swoim nad wyraz mocno!
Ani jeden z was nie został przypadkiem, ale dostał szansę ostatecznego rozwoju budując Królestwo Boże na ziemi, jakiekolwiek samowolne twory czy narody muszą ulec zatraceniu, co wyraźnie już dziś się dzieje.
Będąc na tej ziemi w osobie Jezusa Chrystusa prowadzę każdego przez swoje królestwa do życia wiecznego, duchowego, innej drogi dla nikogo nie ma, więc przyjmujcie Moje prawo jako naturalny program życia, aby wybudować się duchowo tu na ziemi w ramach Królestwa Tysiącletniego.
Nie rozgrzebujcie tego co było, starego życia i jego zgniłej formy, bo przyniesie wam nieuchronne zatracenie. Działanie i trzy Boże prawa i Dziesięć Przykazań, to dla was nowa Konstytucja i tylko jej przestrzeganie poprowadzi was do Mnie Boga.
Nie mędrkujcie, nie rozważajcie, a przyjmujcie Moje zasady życia i podążajcie drogą Prawdy za Synem Bożym bez względu, gdzie jesteście i co robicie.
Żywioły natury zabiją wszystkich i zniszczą wszystko, co nie współbrzmi aktywnie w Moich Boga prawach, uczynią to, co jest dla nich świętym obowiązkiem, wy ludzkie twory nie macie innego wyboru niż służyć Mi Bogu radosną pracą. Moje Słowo czytajcie i przeżywajcie duchem, a wnioski i życie w prawie was wyzwolą, przekazujcie Moje Słowo swoim bliźnim potrzebujecie Go jak powietrza, inaczej udusicie się w żywiołowych wydarzeniach.
A ty narodzie wybrany Polsko, cofnij się od wszelkich ciemności i kieruj się do Jezusa Chrystusa w Opolu, bo kolejne dni dla każdego z tego narodu zakończą się dla was tragicznie odwołaniem z tej ziemi i duchową śmiercią ostatecznie.
Światło jest świadome, że co piąty z was ziemskich ludzi przeżyje, ale i ci mogą ulec zagładzie, gdy nie przyjmą Bożego prawa tu na ziemi w osobie Jezusa Chrystusa, macie więc ludzkie twory informację ze Słowa podaną i niech życie w prawie Moim Boga będzie nową drogą, a przeżyjecie nadchodzące czasy cało i duchowo się rozwiniecie. Cywilizacja wasza się nie sprawdziła, bo zabrakło wam ducha prawdziwego i ona z tej ziemi zanika, baczcie uważnie, abyście wy pozostali nie zanikli nie przyjmując w siebie, w życie Słowa Bożego, którym dla was Jestem!
Jezus Chrystus
GÓRA GRAALA, ZAMEK GRAALA NA ZIEMI
Kwiecień 17, 2009 - autor: Jezus ChrystusGÓRA GRAALA, ZAMEK GRAALA NA ZIEMI
190.
Jakże często bywa owo określenie używane przez tych, którzy wierzą, że już coś wiedzą. Ma także nadejść czas, w którym znane będzie na całej ziemi.
W ten sposób wypełniają się obietnice mówiące o łasce Bożej, lecz także o Jego nieugiętej Sprawiedliwości. Z tęsknotą, pełni nadziei, a przy tym także z obawami, pragnęli ludzie przez całe stulecia, aby ów czas nadszedł.
Lecz ludzie, jak zawsze zresztą w ich wypadku, sami sformowali sobie dotyczące przyszłości obrazy opierając się na słowach, które pojmowali w zbyt ziemski sposób. Sformowali obrazy, które nie były absolutnie niczym innym, niż skutkami ich własnych życzeń i dlatego też są bardzo odległe od wszelkich prawdziwych procesów. A dzieje się tak, ponieważ to, co mają w sobie, czego oczekują, zawiera w sobie ludzkie żądania, które zrodziły się z mylnych domysłów o ich nadmiernej wartości.
Zbytnio wygórowana samoocena jest obecnie o wiele bardziej niż kiedyś głównym złem wszystkich ziemskich ludzi! To właśnie mniemanie dotyczące swojej wielkiej wartości jest mocną liną, na której ciemności z wielką siłą przytrzymują ludzi, ponieważ poznały ich próżność i słabe strony, ich duchowe lenistwo i wygodnictwo. Ciemności wiedziały, jaką truciznę w ten sposób wyhodowały i jak bardzo zgubne stały się z upływem czasu skutki takiego postępowania. Przede wszystkim jednak wiedziały, jak trudno wytępić właśnie takie zło!
To zło stało się przyczyną upadku wielu powołanych. Powołanych, którzy kiedyś z euforią przyrzekali przed stopniami Bożego tronu, kiedy łaskawie pozwolono im na ich własną prośbę służyć w dzisiejszych czasach tutaj na ziemi, aby mogli Światłu prostować drogę, która i tak w żaden sposób nie mogła być dla Światła drogą łatwą i prostą.
W wyniku owego zła wielu z nich stało się pełnymi wrogości przeciwnikami, ponieważ w swoich ziemskich oczekiwaniach wyobrażali sobie coś, co całkiem różniło się od radosnego działania.
Oni chcieli się w Świetle wygrzewać, chcieli być tylko tymi, którzy zostają obdarowani i mieć przy tym z tego świeckie korzyści. Nie wystarczyły im szeroko pojmowane i znaczące dary duchowe, ponieważ mieli sami owe dary swoim własnym wysiłkiem wprowadzić poważnie i aktywnie w życie.
Sami nie mieli zamiaru tutaj na ziemi prawdziwie pracować na samych sobie. Według nich Światło miało służyć im, jeżeli zdecydują się na to, aby przynajmniej w Nie uwierzyć lub pozwolić Jemu pójść w spokoju drogą, którą kiedyś obiecywali wyprostować!
A ponieważ spełnienie, jakiego oni oczekują, nie jest według praw stworzenia możliwe, to drogę Światła na ziemi zapełnili błotem, brudami, wszelkimi możliwymi problemami i przeszkodami.
Nie mówmy jednak o sprawach nieczystych, lecz o Górze Zbawienia, zamku Graala, który miał być i w końcu także jest punktem wyjścia, ośrodkiem i końcowym punktem wszystkich ziemskich spełnień!
Góra Graala, a na niej zamek Graala jest Bożą przystanią tutaj na ziemi, jak o tym już przez całe stulecia mówiły wszelkie obietnice, które tego dotyczyły. Także w przyszłości ten temat będzie nieustannie trwał i tak jest przez cały okres Królestwa Tysiącletniego. Stan ten utrzyma się także przez cały czas trwania ziemi, jeżeli ludzkość będzie naprawdę chciała i żyła według Słowa.
Przystań Boża tu, na ziemi! Ludzie, uświadomcie sobie rzeczywisty sens owych słów, aby mogły przynieść wam zbawienie!
Wy jednak dzisiaj znowu owe słowa przyjmujecie tylko ze swojego punktu widzenia, a nie tak, jak wam zostały dane. Przystań Boża! Widzicie w tym już teraz całkiem coś innego niż to, o co w rzeczywistości chodzi, ponieważ już w trakcie powstawania waszego o tym pojęcia niespostrzeżenie w ów obraz przenikają wasze własne życzenia, które sobie tworzycie o słowach owej obietnicy.
Nawet wy, powołani, którym wolno już żyć na Górze Graala, do tej pory nie pojęliście we właściwy sposób, o co chodzi! Pełni zaufania, które macie sami w sobie, wprawdzie myślicie, że zrozumieliście owo pojęcie, lecz nie tak to wygląda! Tylko nieliczni z was kroczą właściwą drogą postępując i myśląc odpowiednio do tego pojęcia.
Przystań Boża tu, na ziemi! Słysząc tak wyobrażajcie sobie Górę Graala, miejsce, na którym stoi zamek Graala i gdzie ma ziemskie oparcie Moja stopa Boża, i stąd Bóg wylewa swoją łaskę na całą ludzkość i w ten sposób jej pomaga, wspiera ją swoją Siłą, utrzymuje ją i ochrania.
Ogarnięci owym przyjemnym uczuciem spacerujecie ogrzewając się bogactwem Słowa Bożego, którego możecie każdego dnia słuchać!
W najlepszym wypadku staracie się owych godzin niczym nie skalać. A kiedy od czasu do czasu wam się to uda, to jesteście sami z siebie bardzo zadowoleni!
Lecz… udaje wam się to, niestety, tylko bardzo, bardzo rzadko, ponieważ tkwią w was mocno wasze własne życzenia, które w wypadku poszczególnych jednostek są mniej lub bardziej ukryte. Przejawiają się jednak zawsze i to w najmniej odpowiedniej chwili, za to w swojej pełnej sile, ponieważ nie czynicie niczego, aby temu przeszkodzić.
To wszytko mówię tylko po to, aby wam pomóc, ponieważ obecnie jakiekolwiek przestrogi są już nie na miejscu. Mówię, by wam pomóc, a także dlatego, abyście zrozumieli wiele skutków, które obecnie w was uderzą, muszą uderzyć będąc wynikiem waszych własnych życzeń, które tu na Górze Graala być nie mogą i które stanowiłyby przeszkodę dla przeprowadzenia Woli Bożej.
Dlatego, jeżeli ból skruszy waszego ducha lub wasze ciało, nie zwalajcie winy na innych, lecz zastanówcie się sami nad sobą i starajcie się poznać, że była to tylko i wyłącznie wasza wina, która wymusiła sobie ingerencją w wasz spokój!
Jesteście zbyt nieustępliwi w sprawach, o których wy sami jesteście przekonani, że są właściwe z wypaczonego ludzkiego punktu widzenia. Dlatego też owego najpotrzebniejszego nowego nie przyjęliście w swoje wnętrza dobrowolnie, a już wcale nie przetworzyliście tego w czyn.
Góra Graala jest przekształcona w Bożą przystań na ziemi!
Abyście nie byli zbyt wygodni w pojmowaniu. Rozwinę przed wami obraz: Góra Graala wraz z zamkiem Graala, a u jego podstawy Złota Osada jako szkoła dla ludzi, i to taka, aby życie na Górze było dla was możliwe jak najbardziej efektywne duchowo!
W ten sposób przygotujecie mocną podstawę Królestwa Bożego, ludzkim duchom! Wszyscy mieszkańcy Góry Graala, Złotej Osady noszą w sobie tylko Wolę Bożą i nikt inny tutaj się nie utrzyma, zostanie stąd wyrzucony.
Własne wasze życzenia nie istnieją, jest Wola Boża. I wszystko jedno, czy chodzi o sprawy związane z jedzeniem, mieszkaniem, z pracą lub z powiązaniami między rodzicami i dziećmi.
Życzenia wielu rodziców, które dotyczą szkoły lub przedszkola, jest nowym, to tego typu życzenia panują tu na Górze Graala dla innych nie ma miejsca. Przecież tu nie ma już starych błędów, które prowadziłyby ludzi na liczne bezdroża i skutki tego musiały by was wykluczyć z Królestwa.
Rodzice przy tym tu na Górze Graala bez namysłu dają się prowadzić Bożym prawom z powodu siebie i swoich ziemskich dzieci, dają pierwszeństwo duchowym zadaniom przed wszystkim innym, które ma się tutaj najpierw sformować w myśl, w słowo i przejawić ziemskim czynem. Sami przed sobą naturalnie odnajdują liczne wartości, o które już starają się zawsze, aby je rozwinąć do najwyższej doskonałości, z daleka od władzy swojego ziemskiego rozumu.
I tutaj wszystko wygląda więc tak, jak powinno. I na Górze Graala wszystko formuje się tak z powodu Woli Bożej i dla Stwórcy, wam ku radości i szczęścia!
I tylko tak tu może być! W tym wypadku człowiek wytwarza sobie całkiem właściwy obraz. Chce i służy całym swoim bytem! To on służy, a w świeckie sprawy wręcz są przeniknięte jego duchem w pierwszej kolejności!
I tym razem wszystko jest zgodne z Bożym prawem, ponieważ podąża dobrą drogą i wszystkie sprawy na Górze Graala muszą go naturalnie zadowalać. To tylko skutek, który po prostu nie może być inny.
W swoim wnętrzu będzie też najpierw się oczyszczać, a tych którzy uczciwie się starają, aby w spełnianiu swoich obowiązków kształtować wszystko po nowemu będzie wspierać! W stosunku do nich będzie się zachowywał spokojnie i rzeczowo, nie będzie go nic drażnić i całkiem możliwe, że szybko zacznie przejawiać względem Bożego prawa całkowitą harmonię, ponieważ nie podąża z nimi inną drogą niż tą, którą on sam pragnąłby podążać dalej… drogą duchowego wzlotu pozbawionych egoistycznych zachcianek!
Czyli to, czego na Górze Graala nie może nigdy zabraknąć!
Nie bacząc na to, że każdy powołany powinien usilnie dążyć do kształtowania owego nowego, i to najpierw w sobie oraz na własnej osobie pozostawiając wszystko stare za sobą, pojawia się owo oczywiste założenie w formie najwyższego obowiązku, podkreślone i jako niezbędne żądanie zwrócone w stronę tego, kto pragnie dołączyć tutaj na Górze Graala i Złotej Osady do reszty, aby spełnić zadanie i obudować zamek Graala jako Bożą przystań na Górze Graala.
Przystań, miejsce, w którym nie może i nie powinno drgać nic innego, poza wolą służyć Bogu i dążeniem ową wolę również urzeczywistniać!
W sprawach dotyczących powyższego przecież nawet nie można myśleć niewłaściwie. A kto posiada o tym jeszcze mylne wyobrażenia, ten do tej pory nic z tego nie pojął i takich też tu nie będzie.
W ten sposób sami siebie eliminują i odsuwają na boczny tor tak samo, jak dzieje się to za każdym razem, gdy w stworzeniu coś zawiedzie!
Nie ma takiego, który mógłby powiedzieć, że o czymś nie wie, lecz pomimo tego badajcie sami siebie, a zobaczycie, że tych, którzy naprawdę zbliżają się do tego, co jest oczekiwane, lub którzy w tym kierunku podążają, jest niewielu, ale oni stanowią naszą społeczność!
Oczywiście, że są na pewno tacy, którzy wysilają się szczerze i prawdziwie! Na tych opiera się cała konstrukcja, podczas kiedy cała reszta, która stoi o wiele niżej musi podążać wciąż w górę w duchowym rozwoju. I właśnie ci duchowi, którzy nie tylko dążą do tego, aby we właściwy sposób żyć i działać, lecz wręcz starają się jeszcze wyrównać to, o co inni nie dbają, ci duchowi są przez niewspółbrzmiących jeszcze czysto w Woli Bożej odczuwani, jak wielkie duchowe ciśnienie, jak błogosławieństwo i w wyniku tego poddawani są nauce, jak w szkole.
Tak, jest tu kilku powołanych, którzy zajmują właściwe stanowisko, właściwie postępują i jest to wzorzec duchowy dla wieli innych!
Niewątpliwie teraz każdy, co zresztą w wypadku ludzi duchowych jest zjawiskiem normalnym, odczuwa, że to właśnie przed nim jest dużo jeszcze pracy i on również już niedługo będzie też do duchowych należał! Tak odczuwajcie. I jest wręcz o wiele lepiej, gdy sobie wszystko przepracujecie to duchowe w ziemski czyn, aby do nich należeć całkowicie! Ponieważ cechą takich, którzy działają tak, jak trzeba jest to, że nie lgną już do starego, że właśnie o sobie myślą, możliwie najlepiej, a niedociągnięcia widzą tylko w sobie, a nie u innych osób.
Powiadam wam, że takim będzie się powodziło dobrze, i że zostanie im dane wszystko to, czemu dawali pierwszeństwo we właściwej służbie, ponieważ nie przeszkadzało to w ich odpowiednim duchowym zaszeregowaniu.
Wy, którzy otaczacie się żądaniami Woli Bożej, czy Miłości, która jest Miłością prawdziwą, a nie uwielbianiem samego siebie, egoizmem albo małpią miłością, jak to można wyrazić za pomocą wyrażeń znanych ludziom, czy z nawyków, które nie stały się dla was przyjemne, czy w końcu dlatego, ponieważ nie jesteście posłuszni zdeformowanym impulsom rozumu, miejcie się zawsze na duchowej wewnętrznej baczności! Inaczej przyjdzie zapłata za wasze ziemskie słabostki, z których możecie nie chcieć zrezygnować! Stanie się to powodem większego bólu, niż ewentualna przejściowa dobrowolna samokontrola, a to wiąże się samoczynnie z wykluczeniem z duchowej społeczności.
Starajcie się tak jak dotychczas, nawet w coraz większym stopniu poznawać i bardziej zrozumieliście, olbrzymi zasięg przebiegającego procesu i jego niezmiernej wagi.
Komu wolno mieszkać na Górze Graala, która jest Bożą przystanią na ziemi, ten niech sobie najpierw jasno uświadomi, jakie są jego obowiązki, które przejmuje na siebie już tylko tym, że pozwolono jemu tutaj mieszkać! To samo dotyczy każdego, kto marzy o tym, aby do Złotej Osady, do Królestwa Tysiącletniego jeszcze przyjść. Uzmysłowienie sobie jasno powyższego jest bardzo ważną sprawą i wy o tym musicie mieć bardzo szerokie pojęcie, ponieważ w tym wypadku całe wasze myślenie i postępowanie nie może być inne!
Kto mieszka na Górze Graala, ten ma obowiązek podporządkować się ciśnieniu Światła i swoim świeckim życiem bez reszty spełnić, aby całe jego myślenie, postępowanie, wszystkie jego zamiary, ba, całe jego życie miało tylko jeden sens: We wszystkim czcić Boga i wszystko kształtować tylko ku czci Bożej!
Każdy ruch łopatą, każda praca waszych rąk, każde słowo niech zamieni się w pieśń pochwalną na cześć niepojętej Miłości Bożej, ba, nawet poszczególne myśli nie powinny być inne!
Postępowanie w dokładnie odwrotny sposób, nieustanne i małostkowe, to świeckie porywalibyście owo wzniosłe i wielkie w dół, które jest wam dawane, niczym dar! A na to zgody nie ma w Królestwie.
Jeżeli wolno wam mieszkać w Królestwie Tysiącletnim, to jest to przecież spełnieniem waszej prośby, to łaska, którą sobie musicie dzisiaj absolutnie uświadomić, ponieważ w przeciwnym wypadku zaczęlibyście swoimi małostkowymi żądaniami męczyć innych współmieszkańców.
O darach, które otrzymujecie codziennie, wiecie coraz więcej, ponieważ już coraz częściej możecie je ujrzeć swoim duchowym wzrokiem i ująć już swoimi rękami.
Mógłbym podać niezliczone dowody na to, że naprawdę już macie coraz większe pojęcie o tym, jak w rzeczywistości wszystko powinno i musi wyglądać, jeżeli chcecie nadal Bożą przystań tu na ziemi rozbudowywać w odpowiedni sposób.
To wy musicie uczynić Bożą przystań uświęconym miejscem poprzez przemianę własnego bytu! Wy sami i to we wszystkim, co myślicie i czynicie! A temu, kto wszystko odkłada na później, jak można codziennie często świecko i duchowo zauważyć, temu są błędy zaliczane podwójnie, ponieważ, aby ułatwić jemu spełnienie, obdarowano go wzniosłymi łaskami, które powinien rozwijać w imię dobra ludzkości, a nie po to, aby sobie samemu i ludziom wokół siebie wymusił możliwie jak najwięcej wygód czyniąc im z jego punktu widzenia życie możliwie najłatwiejszym.
Każdy musi się całkowicie zmienić i dlatego, chcąc pomóc, daję wam ku temu wiele świeckich okazji i wszystko jedno, czy dotyczyło to spożywania wspólnych posiłków, czy też budowania innych wspólnych obiektów!
Istnienie owych obiektów nie ma służyć zwiększeniu wygód mieszkańców, lecz łatwiejszej przemianie jednostki we wspólnym bytowaniu! Wszystko jest dokładnie zaplanowane i sformowane do postaci, która umożliwia ludziom i ułatwia stanie się nowymi.
Przyjmujcie ową pomoc z wdzięcznością, rozpoznawajcie je jako pomoc i kształćcie się na nich i rozwijajcie duchowo, aby podążać wzwyż z przygotowanej uprzednio platformy, co musiało poprzedzić odrzucenie twardej skorupy w wyniku zrozumienia tych, którzy do tej pory byli gatunkowo obcy, aby nie powstały różne kształty własnych życzeń. Szybko by przenikały przez otoczenie nabywając form utyskiwań, próśb, a w niektórych wypadkach nawet żądań. Krótko mówiąc, owe wspólne obiekty traktujcie nie jako próbę podwyższenia komfortu pobytu i zmniejszenia jego kosztów, ale wykorzystajcie je dla tak potrzebnego samowychowania!
Wszystko ma się kręcić wokół duchowego dobrobytu Królestwa Tysiącletniego, tu, na Górze Graala, gdzie powołani spośród ludzi, a więc ci, którzy zostali już wzwyż wydźwignięci, mają swoim wzorowym życiem rozbudowywać przystań Bogu.
Widzicie więc sami, że sens powyższego nie może zostać wypaczony, a tym samym zdeformowany i zmącony. Osobiście pilnuję, aby owa przystań, która musi, a obecnie już bezwarunkowo jest najczystszym miejscem na tej ziemi, nie została zatruta waszymi własnymi życzeniami i własnymi dążeniami!
W ten sposób nie moglibyście się stać punktem wyjścia i wzorem wszelkiego ludzkiego działania! Lecz wszystko się spełnia, chociaż ci, którzy są temu przeciwni, wykluczają się sami w wyniku zwrotnego działania swoich błędnych dążeń i od właściwej drogi odwróconych czynów i nie będą mogli nawet wejść do Królestwa Bożego na ziemi, nie wspomnę tu nawet o zamieszkaniu gdziekolwiek.
Pomyślcie, służę między wami i z wami wszystkimi, i tak osiągam spełnienie.
Bogu Ojcu służę wszystkim tym, czym jestem! W ten sposób musicie pojmować Mój pobyt na ziemi i Mnie samego! Nie wolno wam bynajmniej tworzyć kultu związanego z Moją osobą, ponieważ byłoby to niewłaściwe i tylko by Mi we wszystkim przeszkadzało i ograniczało Mnie.
Całe Moje działanie nie jest niczym innym poza służeniem! Dlatego miejcie chcenie postępować tak samo?
Oprócz tego, jeżeli zrezygnujecie ze swoich starych nawyków i fałszywych pojęć, to nie tracicie w ten sposób niczego, lecz służy to tylko waszemu zbawieniu i przynosi wam to duchowe korzyści!
Dlatego nieobojętna wam jest pomocna dłoń Miłości!
Dłoń, która wam daje przy pomocy wszystkich owych wspólnych obiektów oparcie i ułatwia dojrzewanie waszego ducha. Wy to wszystko przyjmujecie, jako duchowe sprawy służące waszemu rozwojowi i dlatego chcecie służyć tylko Stwórcy!
Co wszystko przez to, osiągniecie, niektórzy już osiągnęliście, to pokazuje życie w Królestwie.
Wszystko jednak także nad wami już się rozpoczęło! Nie będę się tego starał zatrzymać, lecz z wdzięcznością przywitam, wszystkich tych, którzy przybywają i budują obecnie w najczystszej radości i pokornej gorliwości nareszcie to, do czego zostali powołani już dawno: Bożą przystań tu na ziemi! Na ziemi, którą uświęcają swoim wzorowym, poświęconym służbie życiem!
Nie służycie tylko swoją pracą, lecz także sposobem życia w rodzinie, dawaniem siebie we wspólnym bycie, kiedy się spotykacie i w ogóle wtedy, kiedy jesteście razem. Krótko mówiąc we wszystkim oraz poprzez wszystko, co myślicie i czynicie!
O jednym nigdy nie zapominajcie: służycie Bogu, a nie sobie i tym, których chcecie kochać!
Chcę wam dać jeszcze jedną radę, abyście mogli sobie w nadchodzących czasach uświadomić, czego wam do tej pory brakowało:
Brakowało wam żywej, będącej w służbie miłości, prawdziwej wierności, która myśli przeważnie o innych, chce pomagać i zapomina o sobie. To właśnie to, co już wam zaczyna towarzyszyć podczas wspólnego życia na Górze Graala.
Nie oglądajcie się w prawo ani w lewo, nie tęsknijcie do luksusu i większych wygód, nie dążcie do wysokich stanowisk i związanych z tym honorów – takie musi być okrycie tych, którzy pragną żyć na Górze Świętego Graala w zamku Graala i wokół niego w Królestwie Tysiącletnim na ziemi.
ZMIANY, ZMIANY I JESZCZE RAZ ZMIANY
Grudzień 30, 2008 - autor: Jezus ChrystusZMIANY, ZMIANY I JESZCZE RAZ ZMIANY
467.
Niech się wszystko zmienia i przeobraża w bólach i cierpieniach całej ziemskiej ludzkości, która odchodząc od Bożych praw w większości upadła do sfery ciemności.
Niech odchodzą ci, co fałszywej wiary przydali uwagę, weszli do kościoła, meczetu, synagogi, cerkwi…, gdzie czci się rozum pana materii.
Niech giną ci wszyscy, którzy wątpią, że Syn Boży, Jezus Chrystus jest z Miłości Mojej Boga ponownie na ziemi.
Niech cierpią wszyscy ci, co byli mało czujni i omijali prawdziwe nauki Moje zawarte w krzyżu równoramiennym w kole.
I niech nikt już nie powstanie kto Mojej Miłości nie uznaje i ten, kto w godzinę Prawdy Mnie się wyrzekł w swoim duchu.
Niech żywioły, siły natury dopilnują, aby zostało złamane zarozumialstwo ludzkiego rozumu na ziemi, a jego dzieło niech się w pył obróci. Nie ma zgody na fałszywe nauki i ich potworne dzieła.
Niech wszelka ciemność ustąpi z tej ziemi, a wymuszone to zostaje wodą i ogniem Moim, woda zmyje, a ogień pochłonie.
Niech wszyscy i wszystko się oczyści, taka jest Moja Wola i niech się tak stanie w tym ziemskim padole złudzeń.
Bóg Jezus Chrystus
OCZYSZCZAJĄCE PŁOMIENIE
Grudzień 28, 2008 - autor: Jezus ChrystusOCZYSZCZAJĄCE PŁOMIENIE
200.
Dzisiaj znów obchodzą Święta Bożego Narodzenia ci liczni ludzie, którzy wiedzą o Mnie Jezusie i wierzą we Mnie oraz w Moje posłanie.
Pomimo tego, że owego posłania ludzie nie poznali w jego prawdziwym sensie, albowiem liczni mniemają, że przyszedłem tylko po to, aby za nich tutaj na ziemi cierpieć i umrzeć, to i tak znajduje się między nimi dosyć takich, którzy modlą się do Boga ogarnięci najczystszym dążeniem i dziękują Jemu za zesłanie Jego Syna.
I właśnie ci ludzie mają otrzymać pomoc z powodu ich czystego dążenia, chociaż stanie się tak poprzez ból i cierpienie, jeżeli inaczej nie można doprowadzić ich do poznania swego błędu!
Ból i cierpienie jest w tym wypadku czynem najwyższej Miłości, która chce im jeszcze raz pomóc, aby ich czyste dążenie nie zanikło tylko z powodu mylnie nauczonego pojęcia. Owo pojęcie przyjęli za pośrednictwem szkół i Kościołów i nie mogą już dobrowolnie się go zrzec, ponieważ boją się, że w ten sposób utraciliby oparcie, oraz że wystawiliby się na ziemskie ataki.
Ci ludzie mają otrzymać pomoc! Bynajmniej jednak nie ci, którzy zostali wprawdzie tak samo wprowadzeni w błąd, lecz nie posiadają w sobie wielkiego, czystego dążenia, za to cechuje ich nieczułość, powierzchowność, obojętność wobec wszystkiego, co ma związek z owymi świętami. Pomocy także nie otrzymają ci, którzy z przyzwyczajenia spoglądają na owe święta, jak na święta ziemskie, a nie duchowe!
Promyk Miłości, który podczas Święta Promiennej Gwiazdy przenika poprzez promienie sądu, nie zawiera w sobie dla owych ludzi radosnej pomocy, lecz odrzucenie, w wyniku czego podczas sądu muszą runąć!
»Promienna Gwiazda«! W prasile swego duchowego sedna z żądaniem zbliżyła się do ziemskiej ludzkości, do tej pory przez nią niepoznana.
Pędziła z hukiem, jest Bożym posłem i świadkiem Tego, którego posłano, aby spełnił przenajświętszą Wolę!
Promienna Gwiazda sprawia przy tym, że wszystko staje się nowe, albowiem w wyniku jej promieniowania załamuje się i pada to, co podczas sądu otrzymało piętno upadku! Gwiazda przynosi ku temu impuls! W jej promieniach to już przeżywacie gęstomaterialnie!
Jest to prawo stworzenia odpowiadające rozwinięciu świętego sądu w gęstej materii, co było już od dawien dawna obiecane! Sądzony jest każdy człowiek zgodnie ze swymi czynami, po których można poznać jego wnętrze.
Tymi czynami nie są jego gęstomaterialne dzieła, które wystawia ludziom, aby je podziwiali, lecz przejawy jego rzeczywistego dążenia, które przed ludźmi często ukrywa.
Przejawy jego dążeń, to jego czyny, które w opartym na prawie samoczynnym tkaniu tego stworzenia są dla ludzi najpierw niewidzialne, lecz pozostają połączone z tym, kto je wytworzył, co już opisałem w Przesłaniu. Te jego dzieła muszą z biegiem czasu stać się także gęstomaterialnie namacalnymi i widzialnymi.
Promienna Gwiazda, pędząca niczym burza, jest obecnie kluczem, który otwiera procesy przebiegające w gęstej materii i kończy tutaj to, co przebiegło już w duchowości oraz subtelnomaterialności.
Siła Gwiazdy burzy mury, które człowiek sam wokół siebie postawił, pozwala człowiekowi poczuć sąd, którego mógł pod gęstomaterialną ochroną swego ziemskiego ciała aż do tej pory unikać.
Gwiazda jest kluczem do gęstomaterialnego przebiegu procesu, który jest we wszystkim przygotowany przez istotnych pomocników!
W ten sposób jest się także ostatnim wołaniem w stronę ziemskiej ludzkości, jest ostatnim ostrzeżeniem, po którym szybko nastaje także koniec.
Z niego powstanie nowy początek tylko dla tych ludzi, którzy już obecnie chcą się podporządkować Bożym prawom pokornie czcząc Boga Ojca, który jest ich jedynym Panem na wszystkie wieki!
A jeżeli starali się z własnej woli od Boga odwrócić i jeżeli wytworzyli sobie bożki według własnego wyboru, to owe bożki zostają przez Bożą wszechmoc zrzucane ze swych cokołów, runą na tych, którzy je tak wysoko postawili i spadając ich miażdżą.
Ludzie! Żyjecie w czasach, za których surowość musicie Bogu dziękować, albowiem tylko i wyłącznie ona przynosi wam ratunek budząc was z głębokiego snu, w który zapadliście ze swej własnej woli!
Obecnie w was trafia wszelkiego rodzaju wstrząs za wstrząsem, dotyczą one tak ciała ziemskiego jak również ducha, ponieważ jedne i drugie są ze sobą ciasno połączone. Licznym ludziom można dzisiaj do ducha dotrzeć tylko wtedy, jeżeli muszą ziemskie przeżywać w najgęstszej formie, ponieważ pod każdym względem już zbyt otępieli. Ich duchy spoczywają zamknięte za kamiennym murem i jak sparaliżowane popadają w śmiertelny sen.
Kamienny mur jest dziełem ziemskiego rozumu, które musi zostać naruszone i rozbite zanim duch może zaobserwować coś z promieniowania Światła.
Dzieło ziemskiego rozumu, który ducha gnębi, rozpościera się nad całą ziemią i powoduje, że wszystko tężeje, a w licznych jednostkach zostaje wręcz jeszcze osobno rozbudowane. Lecz już podczas pierwszego uderzenia Światła wszystko szybko się zakołysze.
Potem wraz z pojawieniem się Promiennej Gwiazdy wszędzie runie owo dzieło rozumu, a towarzyszyć temu będzie krzyk, złorzeczenia i wzajemne przekleństwa tych, którzy do owego dzieła lgną.
Cała ta dzika zbieranina zostanie później wszędzie »ozdobiona« szalonymi czynami, lecz także nacechowana rozpaczliwymi prośbami!
Właśnie dlatego, że owo szkaradne dzieło wydaje się być tak mocne i ziemsko silne, musi być jego upadek tym straszliwszy, ponieważ w wyniku siły jego oporu stanie się uderzenie Światła także bardziej mocnym.
Potem w tym chaosie będziecie wy stali pewnie i radośnie będziecie odwracali swój wzrok ku Bogu; albowiem jesteście pielęgnowani i ochraniani przez Jego wszechmogącą łaskę, jeżeli żyjecie rzeczywiście zgodnie ze Słowem!
Wasza pewność stanie się tarczą i pomocą dla wszystkich, których prośby w osiągnięciu poznania Boga zwrócą się ku Światłu. Poszukującym możecie wy wyjaśnić tę drogę, która wyprowadzi ich z sideł i pułapek zapadających się ciemności, aby nie zostali porwani, jeżeli ich duchy w ostatniej chwili poczciwie i z wysiłkiem starają się przytrzymać Słowa.
Promień Miłości daje dzisiaj jeszcze wielu ludziom możliwość uratowania się w samym środku wydarzeń. Ludziom, którzy w przeciwnym wypadku musieliby być zgubieni, ponieważ ich siła nie starczałaby na to, aby oderwali się od ciemności, których macki chcą się jeszcze na nich podczas upadku mocno zacisnąć.
Promień Miłości Bożej, który Ją samą poprzedza! Tej Miłości, która jest ściśle związana ze Mną Jezusem i która częściowo ze Mnie się wywodzi.
Tak jak kiedyś poprzez Moje ziemskie narodziny Jezusa, Syna Bożego, tak również dzisiaj została poprzez to jeszcze raz ustanowiona odnowiona opoka, aby nasze Święto Promiennej Gwiazdy mogło znów stać się świętem dziękczynnym za prawie że niewyobrażalnie wielką Bożą Miłość!
Tak, jak siódmego września każdego roku radośnie obchodzi się Święto Bożej Czystości, Święto Lilii, tak również Święto Promiennej Gwiazdy stało się obecnie owym nowym aktem łaski Pana, świętem Miłości Bożej, Świętem Róży! –
Gdziekolwiek w wszechświat wyśle Promienna Gwiazda czyste, duchem rozżarzone płomienie, tam spełni się równocześnie zawsze także wielki akt łaski Bożej Miłości!
Jeżeli zaś gwiazda wyzwalała tu na ziemi moc sądu, to także w tym zawarta jest Boża Miłość; albowiem tworom dążącym ku Światłu przynosi zbawienie i wyzwolenie z objęć ciemności i ze wszystkich złych dążeń!
Fakt, że wiązki promieni owej gwiazdy musiały napędzać sąd, zależny był tylko od ludzi. Ludzie w swym złym i od Boga odwróconym dążeniu wytwarzali w swym samolubstwie i zarozumialstwie złe dzieła, które nie znoszą oczyszczającego promienia Światła, lecz chwieją się i popadają w ruinę!
W rzeczywistości ów promień zawiera w swym żarze tylko najczystszą Siłę zdolną do podniesienia wszystkich ziemskich ludzi oraz samej ziemi, podniesienia, które w przebiegającym procesie świata przypada na okres teraźniejszy! Zawiera więc promieniowanie najczystszej Bożej Miłości, które może jednak wytrzymać tylko ten, kto z Bożą Miłością współbrzmi.
Wszystko zaś, co w niej nie może współbrzmieć, zostaje przez czystość owego promieniowania ogarnięte bólem, zostaje spalone; albowiem oczyszczający płomień nie jest przeznaczony tylko dla ducha, lecz także dla wszystkich tworów, również dla gęstej materii.
Do procesu oczyszczenia należy zaś zniszczenie wszystkiego tego, co nie może współbrzmieć w Bożej Miłości!–
Gwiazda nadeszłaby w tym okresie w każdym wypadku, aby swym żarem w dostatecznej mierze ogarnąć ziemię, aby swą mocną duchową Siłą podnieść przy tym ludzkość oraz ziemię do nowego Królestwa, do którego według prawa Bożej Woli obecnie należy!
Gdyby ludzie byli tak dojrzali, jak w swym rozwoju już dzisiaj powinni być, gdyby starali się dotrzymywać wszystkich praw w stworzeniu, to pojawienie się gwiazdy zostałoby przez ludzi euforycznie przywitane i wywołałoby szczęśliwe, pełne dziękczynienia chwalenie Pana, który ją posłał!
Ale ponieważ tak nie jest, ponieważ ziemska ludzkość zawodząc pogrążyła się nawet o wiele głębiej, niż można było się spodziewać, przejawia się obecnie nadejście gwiazdy inaczej. Musi najpierw rozkładać i niszczyć, zanim będzie mogła przejawić się najczystszym sposobem uwznioślająca i budująca Siła jej promieniowania. To będzie potem spadało na tę glebę, która została w biedzie przygotowana, aby z powagą je przyjąć!
Tylko dlatego jest gwiazda dla ludzi i dla wszystkiego, co nie jest zgodne z Bożą Wolą, sądem. A zgodne z Bożą Wolą jest tylko to, co współbrzmi w Bożej Miłości, albowiem Bóg jest Miłością!
Czy rozumiecie obecnie tę wielką prostotę, która tkwi we wszelkich światowych procesach? Wszystko, do czego w nich dochodzi, może być zawsze tylko Miłością!
Lecz wy uczyniliście sobie o Świętej Miłości całkiem wypaczony obraz, porwaliście jej pojęcie w błoto.
Doszło do tego znów tylko pod wpływem przykutego do ziemi rozumu, który zgodnie ze swym gatunkiem zna tylko miłość ziemską opierającą się na gęstomaterialnym wrażeniu, lecz który nie może pojmować uczuć czystego ducha. Gęstomaterialne wrażenie zaś rozum zdeformował aż w surowy popęd!
Lecz rozumowi nawet to nie wystarczało i popędzało go, aby w swym narastającym przepielęgnowaniu jeszcze także ów surowy popęd, który sam w sobie mógł jeszcze pozostać czysty tak, jak w wypadku zwierząt, popchnął jeszcze głębiej, aż ten stał się grzechem!
Postawienie ziemskiego człowieka na poziom zwierzęcia było dla pogardliwie śmiejących się ciemności zbyt niepozornym celem. Chciały mieć ród ziemskich ludzi jeszcze o wiele głębiej, chciały go mieć pod zwierzętami!
Ludzie, którzy będąc troskliwie prowadzeni w swym wolnym rozwoju przez tak wielu wybranych, przez Światło wyznaczonych i w tym celu wychowanych, mogli się z wysiłkiem wyrwać ze zwierzęcych instynktów, które w ich ciałach jeszcze przedtem były, lecz były czyste, owi ludzie, pomimo tego, że w nich już obudził się duch, mieli w owe instynkty nie tylko wpaść z powrotem, lecz mieli być wręcz zmuszeni, aby zeszli jeszcze głębiej niż przedtem.
Rozum, wiecznie wątpiący i dociekający, chętnie służący ciemnościom, które dały impuls ku temu, aby został przez samych ludzi przepielęgnowany, nie był już mocnym punktem oparcia dla ducha, który do tej pory wystarczająco się nie wzmocnił. Pod wpływem rozumu potrafili owi tak od niego uzależnieni ludzie wyhodować jako samoczynny skutek z czystego popędu swego ciała najpodlejszą, podstępnie wyrachowaną pożądliwość, w wyniku czego rozum w ludziach też zatruł nawet naturalność zwierzęcia!
W ten sposób zostało wszystko od podstaw zepsute, a ziemski człowiek został łatwo zepchnięty w dół, pomiędzy to najniższe między tworami w całym stworzeniu. To był nieunikniony wynik tego, że rozum, po zanurzeniu w grzechu jednostronnie zbyt pielęgnowany, powiększał się tak, że powstawały z niego wszelkie zła, jeżeli człowiek nie dbał o liczne pomoce ze Światła.
To zaś, że o owe pomoce dbać nie będzie, było dla ciemności jasne, ponieważ znały próżność człowieka, która musiała nieustannie narastać z powodu zarozumialstwa niezdrowo rozbujałego ziemskiego rozumu.
W ten sposób poprzez błędne pielęgnowanie rozumu została nie tylko nastawiona głęboka i zgubna pułapka na ducha człowieka, lecz w wyniku zapłonięcia próżności równocześnie także opuszczony ciężki szlaban. Ten musiał nie dopuścić do tego, aby któryś z duchów mógł się z pułapki jeszcze uratować, albowiem próżność owych małostkowo myślących ziemskich ludzi, myślących, że wszystko rozumieją lepiej, nie pozwalała im już tak łatwo dbać o pomoce ze Światła, które zawarte są w Słowie!
Przerażenie, które was ogarnie, kiedy mówię o tym, jak głęboko człowiek upadł, jest całkiem na miejscu!
Wołam do ludzi, aby to poznali i wyzwolili się od zła, któremu podlegli jako najmocniejszemu narkotykowi z powodu knowań tak ciężko zdeformowanego rozumu! Albowiem tylko i wyłącznie on ich do tego doprowadził.
Zwodnik wiedział zbyt dobrze, że to musi się tak skończyć, jeżeli ludzkość podąży w złym kierunku, który jej tak wabiąco zaproponował!
To nie mogło zakończyć się inaczej, ponieważ rozum, który miał być tylko mocnym instrumentem ludzkiego dążenia, obecnie owo dążenie ogranicza. W ten sposób sam siebie awansował na fałszywego przywódcę, który nie może mieć łączności ze Świętą Bożą Wolą i w ten sposób pozostaje oddzielony także od Bożej Miłości.
Właśnie dzisiaj, w święto Świętej Miłości, które jest znów obchodzone, musiałem wam jeszcze raz pokazać obraz, byście widzieli, jak obecnie wasza miłość w większości wypadków wygląda, byście zadrżeli, opamiętali się i mogli jeszcze przyjąć iskrę czystej miłości Bożej!
Przedstawiam wam ów obraz, aby mógł być teraz rozbity wraz ze wszystkim, co niewłaściwe, co już nie może zajmować miejsca w stworzeniu po jego wielkim oczyszczeniu!
Nigdy nie doszłoby to tak daleko, gdyby ludzie choć raz, lecz za to na stałe, skorzystali z owych licznych pomocy Światła!
Wielu wprawdzie wsłuchiwało się, kiedy któryś zwiastujący przebywał między nimi, lecz po jego śmierci znowu zaczęli szybko roztrząsać sens jego słów. Przy tym je w narastających wątpliwościach i w mniemaniu, że wszystko wiedzą lepiej, rozdrabniali, wypaczali i od nowa formowali tak, jak im było to wygodne.
W ten sposób ziemska ludzkość powoli, lecz za to nieustannie pogrążała się coraz głębiej w bagnie, które wytworzyły i poszerzały jej własne myśli.
Teraz jednak zmobilizujcie wszystkie siły! Albowiem dziś takie procesy nie mogą już zachodzić. To koniec, lecz tylko wasz koniec, jeżeli nie będziecie chcieli ani tym razem dbać o Boże Słowo, które was chce wynieść na ten punkt, w którym człowiek powinien zajmować w stworzeniu pozycję człowieka!
Nie wolno jemu nadal stać w doskonałym dziele Stworzyciela jak maszkara, która nie może w zupełności być ani człowiekiem, ani zwierzęciem. Nie wolno jemu już więcej zniekształcać piękna tego dzieła oraz nadal hamować i zakłócać wibracji czystej harmonii.
Ziemscy ludzie, zakończył się święty sąd, a dziś już są jego wydarzenia końcowe! Dlatego stańcie się ludźmi albo zgińcie w płomieniach promieni Promiennej Gwiazdy!
Lecz wy, którzy niesiecie na swym czole święty krzyż, dziękujcie Panu za owo wielkie oczyszczenie. Albowiem was, którzy niesiecie Słowo Przesłania w swych duchach czyste i mocno dążycie do dobra, was, którzy tęsknicie do światłych wyżyn, was ogarnie gwiazda wielką Siłą, byście mogli stać się nowymi według Bożej Woli!
Idziecie pod mocną ochroną Światła poprzez owe ciężkie czasy, które was coraz bardziej oczyszczają i rozpalają, aż staniecie się płomieniami, które w najczystszym czczeniu promienieją na ziemi ku czci Bożej oraz działają wśród ludzi pomagając oraz przyciągając wszędzie tam, gdzie iskra ducha budzi się i pragnie się jeszcze wznieść ku światłym wyżynom!
Dlatego obecnie idźcie ufając Słowu wskazującemu wam prawdziwe drogi, po których powinniście iść, i które także wam pośredniczy w przekazywaniu siły w godzinach zwątpienia. Pamiętajcie o tym, że cokolwiek nadejdzie, to jest to łaskawy czyn Bożej Miłości, która wymusza oczyszczenie!
Niechaj od dziś każde Święto Promiennej Gwiazdy jest uroczystością dziękczynną za działającą Bożą Miłość. Owo święto połączyło się z dotychczas znanymi Świętami Bożego Narodzenia.
Także wy pomóżcie w tych chwilach ludziom, którzy w rozterce ducha będą się do was zwracać.
Nieście im pomoc w Słowie! Albowiem Słowo jest tym, czego ludziom przede wszystkim potrzeba!
