KRÓLESTWO BOŻE NA ZIEMI!

By jezuschrystuspl

KRÓLESTWO BOŻE NA ZIEMI!

OD DZIŚ JEST KRÓLESTWO BOŻE NA ZIEMI! 07.09.2007 ROK

Proces przejawienia jasno słychać aż natura brzmi.

W Królestwie Bożym można tylko Stwórcy słuchać, Jego Bożych praw, a w Królestwie Bożym jest to uświęcony nakaz.

Różne drogi prowadzą do Nieba, dziś dla ludzkich duchów droga jedna jest, uświęcony nakaz Woli Bożej.

Wolna wola ludzkim duchom na Ziemi została zabrana, sami jej pozbawili się.

Przestaliście ludzie swego wnętrza słuchać, a żyjąc bez oparcia ze swojego wnętrza ciemnymi staliście się.

Dlatego wasza ciemna wola Siłą ograniczona jest, aby w uświęconym Królestwie Bożym na Ziemi nic ciemnego nie mogło się rozwijać w jakikolwiek sposób.

A ponieważ nie przyjmujecie entuzjastycznie darowanej wam łaski, to Siłą zostaniecie zagnani na właściwe miejsce, a nie słuchając zagubicie się już na zawsze!

 

 

TRZY BOŻE PRAWA!

47.

 

Tak wielu z was podczas poszukiwań podnosi wzrok ku Światłu i Prawdzie. Wasze życzenia są wielkie, ale jakże często brakuje wam poważnego chcenia! Ponad połowa z was poszukujących nie jest jednak wystarczająco prawdziwa. Macie swoje własne, sztywne poglądy. Kiedy choć trochę musicie je zmienić, to raczej chętnie odrzucacie wszystko, co dla was jest nowe, nawet wtedy, gdy zawierają Prawdę.

W ten sposób miliardy z was muszą się pogrążyć, ponieważ ograniczyliście pętami mylnych przekonań własną swobodę ruchu, a tej potrzebujecie, aby wznieść się w górę i przez to nie ulec rozkładowi.

Zawsze jednak są wśród was tacy, którzy tylko myślą, że już pojęli całą Prawdę, którą Jestem. Po słuchaniu lub czytaniu Słowa nie macie zamiaru poddać surowemu sprawdzaniu także samych siebie.

Nie do nich jednak te Słowa!

Nie przemawiam także do Kościołów i partii ani do zakonów, sekt i różnych organizacji, ale z całą prostotą tylko do samego człowieka. Daleki jestem od burzenia tego, co dotychczasowo jest dobre i prawdziwe na ziemi; albowiem Ja buduję, odpowiadam na wasze pytania, na które do tej pory nie znaleźliście odpowiedzi, a takie pytania na pewno ma w sobie każdy z was, kto choć trochę jeszcze logicznie myśli.

Dla każdego czytelnika i słuchacza mojego Słowa konieczny jest tylko jeden podstawowy warunek: poważne poszukiwanie Prawdy. Powinien badać słowa i uczynić je żywymi w sobie, a nie zajmować się moją osobą. W przeciwnym wypadku niczego tak nie uzyskacie. Wszyscy, którzy nie wysilają się samodzielnie, aby tak czynić, już z góry tracą poświęcony temu czas i zamykają sobie bramę do Królestwa Tysiącletniego na ziemi, którą Jestem.

To wręcz niewiarygodne, z jaką naiwnością większość z was kurczowo chce za wszelką cenę pozostać nieświadomą tego; skąd przyszedł, kim jest i dokąd zmierza po tzw. ziemskiej śmierci!

Nie wolno wam dopuścić do tego, aby narodziny i śmierć, owe nierozłączne bieguny wszelkiego ziemskiego życia, stały się dla człowieka na ziemi tajemnicą.

Poglądy, które starają się wam wytłumaczyć sedno ziemskiego człowieka, zawierają wiele sprzeczności. To skutek niezdrowej megalomanii was ziemskich ludzi, wy zuchwale pysznicie się tym, że wasze sedno jest boskie!

Spójrzcie na siebie! Czyż można w was znaleźć coś boskiego? To niedorzeczne twierdzenie trzeba traktować jako bluźnierstwo, ponieważ poniża tak boskość.

Ziemski człowiek nie ma w sobie nic z boskości!

Taki wasz dziwny pogląd jest tylko chorobliwym zarozumialstwem, którego przyczyną jest świadomość niemożności pojmowania. Gdzie prawdziwy człowiek, który może uczciwie powiedzieć; że wiara we własną boskość stała się dla niego także wewnętrznym przekonaniem? Kto poważnie bada jeszcze swoje duchowe wnętrze, musi temu jednoznacznie zaprzeczyć. Wyczuwa jednoznacznie, że to tylko jego pragnienie, życzenie, aby mieć boskie w sobie, ale nie całkowita pewność! Słusznie jednak mówicie o płomieniu Bożym, który człowiek ma w sobie. Tym płomieniem Bożym jest jednak wasz duch. A ten nie jest częścią samego Boga!

Wyraz płomień jest całkowicie jednoznacznym dla was określeniem. Płomień powstaje i bucha na zewnątrz nic jednak nie zabiera ze sobą i nie ma w sobie niczego z sedna tego, co go wytworzyło. Tak samo i tutaj. Sam płomień Boży nie jest, nie był i nie będzie Bogiem.

Gdzie takie błędy się już pojawiają w waszych pytaniach dotyczących pochodzenia całego bytu, tam cały rozwój musi ostatecznie zawieść i zawiódł! Jeżeli budujecie na nieodpowiednich fundamentach, to cała budowla musi się dziś zachwiać i upaść.

Przecież pochodzenie daje oparcie całemu waszemu bytowi i rozwojowi was jednostki! Kto próbuje, jak zawsze, sięgać daleko poza źródło swojego pochodzenia, ten sięga tak po coś, co jest dla niego jednak nieuchwytne i tym samym tracicie wszelkie oparcie w całkiem naturalnym biegu spraw.

Kiedy na przykład, sięgacie po gałąź drzewa, które w swym ziemskim gatunku jest jednorodne z waszym ziemskim ciałem, to w tej gałęzi macie oparcie i dlatego możecie wspinać się dalej w górę.

Jeżeli jednak sięgacie nad tą gałąź, to w obcym dla was gatunkowo powietrzu nie możecie znaleźć żadnego oparcia… i dlatego nie możecie się wspinać wyżej! To takie oczywiste.

Tak samo jest z wewnętrznym stanem człowieka, który nazywamy duszą, a jego sedno duchem.

Jeżeli wasz duch chce mieć niezbędne oparcie w swoim pochodzeniu, to wtedy nie wolno wam próbować wyciągać rąk aż do boskiej sfery. To jest nienaturalne; boskie jest przecież o wiele wyżej od duchowości i jest ono zupełnie innego sedna!

A jednak człowiek powodowany swoim zarozumialstwem szuka tam połączenia, którego nigdy nie może osiągnąć i nie osiąga, ale w ten sposób narusza jednak naturalny bieg spraw. Jego wątpliwe życzenia wytwarzają wielką barierę pomiędzy nim, a koniecznym dla niego przepływem siły z miejsca, z którego pochodzi. Sam siebie od niego skutecznie odcina.

Dlatego precz z takimi błędami już na zawsze! Dopiero wtedy ludzki duch może w pełni rozwinąć swoją siłę, której dziś jeszcze lekkomyślnie nie bierzecie pod uwagę i jej nie znacie, wówczas staniecie się tymi, czym być możecie i czym być już powinniście, a więc panami w stworzeniu! Ale uwaga, tylko w stworzeniu, a nie nad stworzeniem.

Jedynie boskie stoi ponad wszelkim stworzeniem.

Bóg, Źródło wszelkiego bytu i życia, jest Boży, co wyraża już samo słowo w sobie! Człowieka stworzył Jego Duch!

Duch jest Wolą Bożą. Z tej Woli powstało stworzenie pierwotne. Trzymajcie się wreszcie tych prostych i oczywistych faktów. One dają możliwość lepszego i jasnego pojmowania.

Spróbujcie to zobaczyć przez porównanie ze swoją wolą. Ona jest czynem, ale nie jest częścią was prawdziwego człowieka. W przeciwnym wypadku jako człowiek musielibyście się z czasem rozpłynąć w swych wielu czynach woli. Nic by z was nie zostało.

Nie inaczej jest także z Panem Bogiem! Jego Wola stworzyła raj! Jego Wolą jest jednak Duch, którego nazywam »Duchem Świętym«. Raj jest tylko dziełem tego Ducha, a nie częścią Jego samego. To kolejny stopień niżej. Twórczy Duch Święty, a więc Żywa Wola Boża, nie rozpłynął się w swym stworzeniu, nie włożył też w nie części siebie samego, lecz sam pozostał całkowicie poza stworzeniem. Już księga duchowych objawień w oryginale tzw. Biblia opisuje to całkiem jasno i jednoznacznie: »Duch Boży unosił się nad wodami«, a więc nie Bóg w swej własnej osobie! To przecież zasadnicza różnica. Dlatego również wy jako człowiek nie macie w sobie niczego z Ducha Świętego, ale tylko tego ducha, który jest dziełem, czyli czynem Ducha Świętego.

Wy jednak zamiast zająć się tym faktem, na siłę chcecie stwarzać tutaj luki. Przypomnijcie sobie powszechnie znany pogląd na stworzenie pierwotne, na raj! Miał na pewno istnieć na tej małej ziemi. Mały wasz ludzki rozum wciągnął w ten sposób wydarzenia, które musiały trwać miliony lat, w swój ciasno ograniczony czasem i przestrzenią obszar; wyobrażał sobie siebie jako centrum i oś wszelkich wydarzeń w świecie. Skutkiem tego natychmiast zgubił drogę do rzeczywistego Źródła Życia.

W miejsce tej jasnej drogi, której już nie mógł ogarnąć, musiał znaleźć jakąś namiastkę w swych religijnych ciemnych poglądach, jeżeli nie chciał siebie nazywać stwórcą wszelkiego bytu i życia, czyli Bogiem. Do tej pory tą namiastką był dla was wyraz »wiara«! I słowo »wiara« stało się waszą chorobą, na którą zapadliście wy wszyscy, cała ludzkość! Co więcej, to niepoznane słowo, które miało zastąpić wszystko zagubione, stało się dla was rafą, która spowodowała totalną katastrofę, a dziś widzicie tego skutki!

Sama wiara zadowoli jednak tylko leniwego ducha. Wiara jest także tym, z czego mogą kpić szydercy. Niepoprawnie pojmowane słowo »wiara« jest jak zapora, który dziś zamyka wam ludzkości drogę do dalszego duchowego rozwoju.

Wiara nie powinna być jednak okryciem, które wspaniałomyślnie zakrywa wszelkie wasze lenistwo i powolność w myśleniu, i które opada na ludzkiego ducha jak przyjemnie obezwładniająca chorobliwa senność. W rzeczywistości wasza wiara powinna stać się żywym przekonaniem. Przekonanie jednak żąda mocnego życia i najbardziej dokładnych osobistych badań!

Kiedy pozostaje choćby tylko jedna luka, nawet ta najmniejsza, jedna jedyna nierozwiązana zagadka, tam przekonanie nie istnieje. Dlatego wy ludzie nie możecie posiadać prawdziwej wiary, dopóki tkwi w was choćby tylko jedno pytanie, na które nie znaleźliście do dzisiaj odpowiedzi.

Już w samych słowach »ślepa wiara« przejawia się coś całkiem niezdrowego!

Wiara wasza musi być jednak żywa, tak jak kiedyś żądałem tego od was, w przeciwnym wypadku nie ma to żadnego sensu. Żywotność jednakże oznacza aktywność wewnętrzną, rozważanie, a także osobiste sprawdzanie. Nigdy jednak nie jest to tępym przyjmowaniem obcych poglądów. »Ślepo wierzyć« jest przecież wyraźnie to samo, co »nie pojmować«. To, czego człowiek nie pojmuje i duchowi jego nie może przynieść żadnego pożytku i nie przynosi, jeżeli bowiem czegoś nie pojmuje, to nie może to stać się w nim także żywe.

Czego jednak człowiek w swoim wnętrzu w pełni nie przeżył, tego również nigdy nie przyswoił całkowicie! A jedynie to, co przyswoił w pełni, pomaga mu wzlecieć w górę.

Nikt nie może podążać drogą, w której tworzą się wielkie wyrwy. Człowiek musi duchowo zatrzymać się tam, gdzie już nie wie, jak iść ma dalej. To niezmienny fakt i łatwo go możecie pojąć. Kto więc chce się rozwijać duchowo w górę, niech się przebudzi!

Człowiek, który śpi, nigdy nie może podążać drogą do Światła, do Prawdy! Nie można też iść z przesłoną czy opaską na swoich oczach.

Stworzyciel chce, aby Jego ludzie w stworzeniu mieli poznanie Prawdy. Poznanie jednak oznacza wiedzę prawdziwą. A do wiedzy prawdziwej ślepa wiara ma bardzo daleko. W takiej dziwnej i niepełnej wierze tkwi jedynie lenistwo ducha i powolność w myśleniu logicznym lub jego całkowity brak, a nie wielkość!

Przywilej logicznego myślenia niesie ze sobą także obowiązek osobistego sprawdzania!

Aby tego wszystkiego uniknąć, ziemscy ludzie w swoim wygodnictwie tak zmniejszyli wielkość Stworzyciela, że na dowód Jego wszechmocy przypisują Jemu jakieś dziwne akty samowoli.

Każdy kto choć trochę logicznie myśli może się zastanowić i ponownie musi odkryć w tym wielki błąd. Czyn samowoli byłby możliwy jedynie jako odchylenie od dotychczasowych obowiązujących praw natury. Nie ma jednak doskonałości tam, gdzie coś takiego może się zdarzyć. Przecież tam, gdzie jest doskonałość, nie może być żadnych zmian. W ten sposób wielu w swym błędnym myśleniu stawia Bożą wszechmoc w takim świetle, że dla normalnie myślącego człowieka byłaby ona dowodem na niedoskonałość. I w tym tkwi korzeń wszelkiego zła, który w was tkwi od wieków.

Czcijcie i chwalcie Boga za Jego doskonałość! Wtedy znajdziecie odpowiedź na wszystkie nierozwiązane zagadki wszelkiego całego bytu.

Tą drogą prowadzę tych, którzy poważnie poszukują. Niech wszyscy poszukujący Prawdy oddychają z ulgą. W końcu z radością poznajecie, że nie ma tajemnic w mechanizmie świata, nie ma żadnych luk. I wtedy… widzicie przed sobą wyraźnie drogę do duchowego wzlotu, bramę do Królestwa Bożego na ziemi którą Jestem! Wystarczy ją tylko przejść.

Niejasność nie ma w stworzeniu jakiegokolwiek uzasadnienia. Nie ma tam miejsca dla niego; przecież przed ludzkim duchem wszystko musi leżeć jak na dłoni, jasno i bez luk, aż do waszych własnych początków. Jedynie to, co jest ponad tym, sama przestrzeń boska, pozostanie dla was ludzkich duchów na zawsze najświętszą tajemnicą. Dlatego też wy ludzie, nawet o najlepszej woli i z największą swoją wiedzą, nigdy boskości nie pojmiecie. Niepojmowanie niczego, co jest boskie, jest dla was ludzi jak najbardziej naturalne. Wiadomo wam, że nic nie może przecież przejść charakterystycznego składu swojego źródła. Nawet wasz duch, prawdziwy człowiek! Różnorodny skład zawsze tworzy granicę. A boskość ma całkiem inne sedno niż duchowość, z której wywodzicie się wy ludzie.

Np. zwierzę jako istotny, nigdy nie może stać się tak jak wy człowiekiem i to nawet wtedy, kiedy jego dusza całkowicie się rozwinie. Z jego istotności w żadnym razie nie może rozwinąć się duchowość, w której rodzi się człowiek, ludzki duch. W składzie całego istotnego, brakuje zasadniczego gatunku duchowości. I tak samo nigdy nie może stać się boskim człowiek wywodzący się z duchowej części stworzenia, gdyż duchowość nie zawiera w sobie gatunku boskiego. Owszem, ludzki duch może się rozwijać aż do najwyższego stopnia swojej doskonałości, ale pomimo tego zawsze musi pozostać duchowym. Nie może nigdy wznieść się ponad swój gatunek i sięgnąć boskiego. Inne sedno także tutaj w naturalny sposób tworzy mocną granice, których ku górze nigdy nie możne on przekroczyć. Materia nie decyduje tu całkowicie o niczym, ponieważ nie posiada swojego życia i służy tylko jako otoczka, którą napędza i formuje duchowe oraz istotne.

Wielka sfera ducha przenika przez całe stworzenie. Dlatego człowiek może, powinien i musi całkowicie ją pojąć i poznać! A dzięki swojej duchowej wiedzy będzie w nim panował. Ale dobrze rozumiane i pojmowane panowanie, nawet to najsurowsze, jest równoznaczne tylko ze służeniem Stwórcy!

Nie ma miejsca w całym stworzeniu, aż do najwyższej duchowości, w którym miałby ulec zmianie sposób, według którego zachodzą naturalne procesy. Już ten sam fakt czyni wszystko dla każdego z nas godnym całkowitego zaufania. Niezdrowa, nienaturalna i tajemnicza bojaźń, chęć schowania się przed wszystkim co jeszcze nie jest poznane, wyparują potem same już bezpowrotnie. Wraz z pojawieniem się naturalności nurt świeżego powietrza wpłynie w duszną atmosferę mrocznych rojeń tych ziemskich ludzi, którzy chętnie czynią wokół siebie wiele hałasu o nic. Ich jakże chore i fantazyjne wizje, które przerażają bardzo słabych, a z których silni jednoznacznie kpią, są śmiesznie i jakże dziecinnie naiwne przed coraz bardziej pogodnym spojrzeniem tego, kto wreszcie żywo i radośnie zaczyna pojmować wspaniałą naturalność wszelkich procesów w całym stworzeniu Pana. Przecież wszystko przebiega zawsze tylko po zwyczajnych prostych torach, które można wyraźnie rozpoznać.

Wszystko przebiega jednolicie, jak najbardziej regularnie i w najściślejszym porządku. A to każdemu poszukującemu daje możliwość poszerzania jego horyzontów, aż do miejsca swojego prawdziwego pochodzenia!

Nie potrzebujecie męczących badań ani fantazji. Wystarczy, jeżeli będziecie unikać wszystkich, którzy chcą wyolbrzymiać swoje tajemnicze, pomieszane i skąpe półprawdy.

Wszystko leży przed wami ludzie takie proste, że często właśnie w wyniku tej prostoty nie osiągacie poznania, ponieważ często już z góry zakładacie, że wielkie dzieło stworzenia musi być o wiele bardziej skomplikowane, trudniejsze.

W tym miejscu potykają się tysiące takich, którzy powodowani najlepszymi swoimi chęciami patrzą w trakcie poszukiwań wysoko w górę i nie podejrzewają, że wystarczy bez wysiłku po prostu patrzeć przed siebie i rozglądać się dookoła. Wówczas widzielibyście, że już samo wasze ziemskie życie jest częścią właściwej drogi i że trzeba tylko spokojnie po niej iść do przodu! Bez pośpiechu i bez wysiłku, za to jednak z otwartymi oczami i z wolnym, nieograniczonym własnym umysłem! Człowiek musi w końcu nauczyć się rozumieć, że prawdziwa wielkość tkwi tylko w sprawach najprostszych i najbardziej naturalnych, i że prostota jest warunkiem wielkości.

Tak dzieje się w całym stworzeniu, jak również i w samym człowieku, który należy do stworzenia jako jego część!

Już samo proste myślenie i odczuwanie może dać wam jasność. Tak proste, jak posiadają je jeszcze dzieci! Jeżeli człowiek się spokojnie zastanowi, to dojdzie do takiego wniosku; że prostota jako pojęcie równa jest jasności, a także naturalności. Jedno bez drugiego nie może się obejść. To trójdźwięk wyrażający jedno pojęcie! Kto to uczyni fundamentem swoich poszukiwań, wkrótce przebije się przez cały niejasny chaos. Wtedy wszystko, co nienaturalnie doczepiono rozpłynie się już w nicość.

Człowiek pozna, że naturalnego biegu spraw nigdzie nie wolno pomijać i że w żadnym miejscu nie jest on naruszany! Także w tym przejawia się wielkość Boga! Niezmienna żywotność samoczynnie działającej twórczej Woli! Przecież prawa natury są spiżowymi prawami Bożymi, które nieustannie wyraźnie stoją przed oczami ludzi i dobitnie do was przemawiają świadcząc o wielkości Stworzyciela, o nieugiętym regularnym działaniu, które nie zna jakiegokolwiek wyjątku. Żadnego wyjątku! Przecież z ziarna owsa może wyrosnąć tylko owies, z ziarna pszenicy również tylko pszenica itd.

Tak dzieje się w stworzeniu pierwotnym, które jako bezpośrednie dzieło Stworzyciela najbliższe jest Jego doskonałości. Tam podstawowe prawa są zakotwiczone tak, że napędzane życiodajną Wolą musiały w naturalnym procesie pociągnąć za sobą w dół powstawanie następnego stworzenia, aż do widocznych waszym ziemskim wzrokiem ciał niebieskich. Z tym, że im bardziej stworzenie w swym rozwoju oddala się od doskonałości swego Źródła, tym bardziej jest gęste.

Spójrzmy w pierwszej kolejności na stworzenie.

Wyobraźcie sobie, że całe życie w stworzeniu jest tylko dwojakiego rodzaju i obojętnie, o którą część jego chodzi. Jeden rodzaj to siebie świadome, drugi siebie nieświadome. Odróżnianie tych dwóch odrębnych rodzajów ma duże znaczenie! Związane to jest z »pochodzeniem człowieka«. Ta odrębność daje także impuls do dalszego rozwoju, który tylko pozornie jawi się jako walka. Nieświadome jest tłem dla wszystkiego, co jest świadome, ale jeżeli chodzi o ich podstawowy skład, to są one tego samego gatunku. Stać się świadomym, to jest postępem i rozwojem dla nieświadomego, które właśnie poprzez przebywanie razem ze świadomym, cały czas jest pobudzane do stania się również tak samo świadomym.

Pierwotne stworzenie w dalszym rozwoju samo wytworzyło prowadzące stopniowo w dół trzy wielkie podstawowe części: główne, najwyżej położone, to duchowe, prastworzenie, do którego dochodzi bardziej gęste i cięższe istotne. I następuje jeszcze najniższe i ze względu na swą największą gęstość najcięższe, Wielkie Królestwo Materii, której obecnie Królem Jestem i które oddzielając się od prastworzenia, stopniowo opadało w dół. I tak w końcowym rozliczeniu, jako najwyższe, pozostało tylko praduchowe. Ono czystością swego gatunku ucieleśnia bowiem to, co jest najlżejsze i najbardziej światłe. To już wcześniej wspominany raj, to korona wszelkiego stworzenia.

Obserwując opadanie tego, co staje się gęstsze, zauważacie już prawo ciążenia, które zakotwiczone jest nie tylko w materii, lecz przejawia się w całym stworzeniu, zaczynając od raju duchowego, aż do nas na ziemi.

Prawo ciążenia ma najważniejsze znaczenie i każdy człowiek powinien je sobie dobrze zapamiętać; jest ono bowiem główną dźwignią wszystkich procesów, w tym również procesu rozwoju ludzkiego ducha.

Mówiłem już, że ciążenie działa nie tylko w warunkach ziemskich, ale także w tych częściach stworzenia, których ziemscy ludzie widzieć nie mogą swym ziemskim wzrokiem i dlatego nazywają je tzw. tamtym światem, światem pozagrobowym.

Dla łatwiejszego waszego pojmowania muszę w przypadku materii rozróżnić jeszcze dwa działy – subtelnomaterialność i gęstomaterialność. Subtelnomaterialność w materii jest tym, czego nie może widzieć ziemskie oko, ponieważ jest ona innego gatunku, a jednak jest to jeszcze materia.

Tzw. »zaświatów« nie wolno wam mylić i utożsamiać z wytęsknionym rajem, który jest tylko czysto duchowy. Pod pojęciem »duchowy« nie możecie jednak rozumieć »myślowy«, ponieważ duchowe jest sednem tak samo, jak sednem jest istotne i materialne. A ponieważ ta subtelnomaterialność znajduje się poza możliwościami waszego zwykłego ziemskiego postrzegania, to nazywa się ją po prostu tamtym światem. Ale gęstomaterialność jest tym światem, wszystkim co ziemskie, wszystkim co możecie widzieć swoimi gęstomaterialnymi oczami, ponieważ jest tego samego gatunku co i one.

Człowiek powinien przestać traktować to, czego sam nie widzi, jak coś niepojętego i nienaturalnego. Wszystko jest całkowicie naturalne, nawet tzw. zaświaty i niezmiernie jeszcze od nich oddalony raj.

I tak, jak tu na ziemi wasze gęstomaterialne ciało odczuwa jednorodne z nim otoczenie, które właśnie poprzez tą jednorodność może widzieć, słyszeć, lub którego może dotknąć, tak samo jest w tych częściach stworzenia, których sedno nie jest podobne do sedna waszego ziemskiego świata. Subtelnomaterialny człowiek w tzw. zaświatach czuje, słyszy i widzi tylko swoje jednorodne subtelnomaterialne otoczenie, zaś stojący wyżej duchowy człowiek może odczuwać tylko swoje duchowe otoczenie.

Zdarza się, że jakiś mieszkaniec ziemi czasem także swoim subtelnomaterialnym ciałem, które niesie w sobie, usłyszy lub zobaczy subtelnomaterialność, zanim poprzez śmierć odłączy się od gęstomaterialnego ziemskiego ciała. Nie ma w tym zupełnie nic nienaturalnego.

Obok prawa ciążenia współdziała tu jeszcze tak samo ważne prawo jednorodności.

Wspominałem już o nim, kiedy zwracałem waszą uwagę na to, że rodzaj może poznać zawsze tylko taki sam rodzaj. Przysłowie; »Podobny podobne znajduje« lub »Ciągnie swój do swego«, są wzorowane na tym odwiecznym prawie, które w całym stworzeniu współbrzmi wraz z prawem ciążenia.

Trzecim, obok wyżej wymienionych, podstawowym prawem zawartym w stworzeniu jest prawo działania zwrotnego. Powoduje ono, że człowiek musi zebrać, co kiedyś zasiał i to bezwarunkowo. Jeżeli sieje pszenicę, nie może zbierać żyta, jeżeli rozrzuca nasiona ostu, nie zbierze koniczyny. Tak samo jest także w świecie subtelnomaterialnym. Nie będziecie mogli zbierać dobra, jeżeli czujecie nienawiść, ani radości, jeśli żywicie w sobie zawiść!

Te trzy podstawowe prawa tworzą słupy graniczne określające Wolę Bożą! Tylko one są tym, co człowiekowi samoczynnie i z nieubłaganą Sprawiedliwością przynosi nagrodę lub karę. Działają aż do najdelikatniejszych odcieni w nieprzejednany i w godny podziwu sposób tak, że we wszystkich wielkich zachodzących w świecie procesach nie może być mowy o najmniejszej choćby niesprawiedliwości.

Działanie tych prostych praw unosi każdego ludzkiego ducha dokładnie tam, gdzie należy on zgodnie ze swoim wewnętrznym nastawieniem. Pomyłka jest przy tym wykluczona, ponieważ działanie praw można uruchomić tylko poprzez najbardziej wewnętrzny stan człowieka i są one w każdym przypadku też tak bezwarunkowo uruchamiane!

Dźwignią, powodującą zadziałanie praw, jest czysto duchowa siła uczuć we wnętrzu każdego człowieka. Nic innego nie ma na to wpływu. Dlatego tylko rzeczywiste chcenie, odczuwanie człowieka, jest miarą tego, co dla was wyrasta w świecie dla was niewidzialnym, do którego będziecie musieli wejść po zakończeniu swego obecnego ziemskiego życia.

Tam nie pomoże wam udawanie, czy okłamywanie samego siebie. Człowiek bezwarunkowo będzie musiał zbierać to, co zasiał swoim chceniem! Nawet jednorodne nurty innych światów są mocniej lub słabiej wprowadzane w ruch dokładnie według siły waszego chcenia i wszystko jedno czy chodzi o nienawiść, zawiść, czy o miłość. To proces całkowicie naturalny, w najwyższym stopniu prosty, a jednak działający z absolutną surowością i z bezwzględną Sprawiedliwością!

Każdy kto nad tymi subtelnomaterialnymi procesami postara się poważnie zastanowić, ten pozna, jaka nieprzejednana Sprawiedliwość tkwi w takim samoczynnym działaniu i już w tym ujrzy niezmierną wielkość Boga. Bóg nie musi już ingerować, ponieważ swą Wolę włożył w stworzenie jako doskonałe prawa.

Kto w swym wzlocie znów powróci do królestwa ducha, ten jest oczyszczony; najpierw musiał bowiem przejść przez samoczynnie działające młyny Woli Bożej. Inna droga w pobliże Boga nie prowadzi. A to, jak owe młyny działają na ludzkiego ducha, zależy od waszego dotychczasowego wewnętrznego życia, waszego własnego chcenia. Mogą was one opiekuńczo wynieść na światłe wyżyny, ale mogą też boleśnie porwać w dół, w koszmar ciemności, a nawet wciągnąć w całkowitą zagładę.

Pomyślcie, ludzki duch, który dojrzał do inkarnacji, już podczas ziemskich narodzin przynosi ze sobą subtelnomaterialną otoczkę, czyli subtelnomaterialne ciało, które było jemu potrzebne na jego drodze przez subtelnomaterialność. Ono pozostaje z nim także w ziemskim bycie jako połączenie z ziemskim ciałem. Prawo ciążenia działa w głównej mierze zawsze na najgęstszą i najcięższą część. W ziemskim waszym życiu więc na ziemskie ciało. Ale w chwili, kiedy to ciało poprzez ziemską śmierć odpadnie, ciało subtelnomaterialne będzie ponownie wolne i od tego czasu niechronione podlega prawu ciążenia, ponieważ obecnie jest częścią najgęstszą, najcięższą.

Gdy mówi się, że duch wytwarza swe ciało, to jest to prawdą w przypadku ciała subtelnomaterialnego. Stan wnętrza człowieka, wasze życzenia i wasze rzeczywiste chcenie tworzą ku temu mocne podstawy.

To chcenie wasze ma w sobie siłę zdolną formować subtelnomaterialność. Poprzez dążenie do tego co jest niskie lub choćby tylko do ziemskich przyjemności, subtelnomaterialne ciało staje się gęstsze, a tym samym ciężkie i ciemne, gdyż spełnienie takich życzeń dzieje się w gęstomaterialności. I tym sposobem człowiek sam wiąże się z gęstomaterialnym, z ziemskim. Wasze życzenie ma wpływ na subtelnomaterialne ciało, to znaczy, czyni je do tego stopnia gęstym, że w swoim sednie możliwie jak najbardziej upodabnia się ono do ciała ziemskiego, ponieważ jedynie wtedy ma możliwość uczestniczenia w ziemskich radościach, nałogach lub żądzach, gdy wasze gęstomaterialne ciało odpadnie. Zgodnie z prawem ciążenia; każdy kto do takich spraw dąży, to musi opadać.

Inaczej jednak jest w przypadku ludzi, których umysł zmierza przeważnie ku wzniosłemu i szlachetnemu. Wasze dobre i wzniosłe chcenie sprawia, że ciało subtelnomaterialne samoczynnie staje się lżejsze, a przez to także bardziej światłe, przez co może ono dotrzeć ku temu wszystkiemu, co jest celem poważnych życzeń takiego człowieka! A więc zmierzajcie do czystości światłych wyżyn!

Innymi słowy: Ciało subtelnomaterialne w ziemskim człowieku, zależnie od aktualnego celu ludzkiego ducha, otrzyma zawsze takie wyposażenie, które po śmierci ziemskiego ciała pozwoli jemu dalej do tego celu zmierzać bez względu na to, jaki jest ten cel. Tu duch faktycznie wytwarza swoje ciało; przecież wasze chcenie, ponieważ jest duchowe, zawiera w sobie także siłę, która umożliwia wykorzystanie subtelnomaterialności dla siebie. Tego naturalnego procesu człowiek nigdy nie może ominąć. Podążcie za każdym chceniem, bez względu na to czy później spowoduje ono wam radość, czy smutek. A formy lgną do was dopóty, dopóki żywicie je swym chceniem i uczuciem. One pomagają wam iść do przodu lub was wstrzymują; zawsze w zależności od swego rodzaju, zawsze w zgodzie z prawem ciążenia.

Jeżeli jednak człowiek zmieni swoje chcenie i uczucia, wtedy natychmiast powstają formy nowe, a dotychczasowe w wyniku zmiany chcenia nieodżywiane, muszą obumrzeć i rozpaść się. W ten sposób człowiek zmienia swój los.

Kiedy ziemskie zakotwiczenie odpadnie poprzez śmierć ziemskiego ciała, wyzwolone subtelnomaterialne ciało opadnie lub jak balon uniesie się w górę, w subtelnomaterialność nazywaną zaświatami lub światem pozagrobowym. Zgodnie z prawem ciążenia zatrzyma się dokładnie w miejscu, które ma taką samą gęstość jak samo ciało; dalej potem już iść nie może ani w górę, ani w dół. Tu także znajdziecie naturalnie wszystko ze sobą jednorodne, czyli wszystkich tak samo myślących; jednakowy rodzaj warunkuje jednakową gęstość, a jednakowa gęstość oczywiście jednakowy rodzaj. Jaki więc byłeś człowiecze, wśród takich będziesz mógł się radować, albo będziesz musiał cierpieć, dopóki wewnętrznie znów się nie zmienisz, a wraz z tobą także twoje subtelnomaterialne ciało, które pod działaniem zmieniającego się ciężaru musi dalej poprowadzić ciebie w górę lub w dół.

Człowiek nie ma więc powodu do narzekań ani nie musi za nic dziękować. Jeżeli bowiem podążacie w górę, do Światła, to jest to tylko wasz własny stan, który spowodował, że musieliście się wznieść. Jeżeli runiecie w ciemności, to również jest to wasz stan, który was do tego zmusił.

Każdy człowiek, każdy z was ma jednak powód, aby wielbić Stworzyciela za doskonałość, która zawarta jest w działaniu owych trzech opisanych praw. One sprawiają bezwarunkowo, że ludzki duch jest nieograniczonym panem swojego własnego losu! Wasze rzeczywiste chcenie, a więc nieudawany stan wnętrza, musi was bowiem unosić w górę lub pozwala wam opadać.

Kiedy odpowiednio wyobrazicie sobie to działanie na poszczególnych przykładach czy we wzajemnym współdziałaniu, to ujrzycie, że dla każdego z was jest w nim zawarta dokładnie odmierzona nagroda i kara, łaska lub też potępienie, zawsze w zgodzie z tym, jaki człowiek sam jest. To proces w najwyższym stopniu prosty i wskazuje na zabezpieczającą linę, którą może być każde poważne chcenie, która nigdy się nie zerwie i nigdy nie zawiedzie. Wielkość tej prostoty zmusza każdego z was, kto ją poznał, aby padł na kolana przed niezmierną wzniosłością Stworzyciela!

W każdym zachodzącym wydarzeniu, we wszystkich moich objaśnieniach, zawsze spotykacie jasne i wyraźne działanie tych prostych praw. Osobno może jeszcze opiszę, jak w godny podziwu sposób wzajemnie się dopełniają.

W poznawaniu tego wzajemnie się przenikającego działania człowiek wchodzi na drabinę wiodącą do światłego królestwa ducha, do raju. Ale wtedy widzi również drogę wiodącą w dół, w ciemności! Dzisiaj taką drabiną do Mnie są moi apostołowie Prawdy i nawet nie musicie sami iść, ponieważ samoczynnie działający mechanizm stworzenia uniesie was wysoko lub porwie w dół dokładnie tak, jak wy sami nastawiliście go dla siebie swym wewnętrznym życiem.

To, w którym kierunku wy ziemscy ludzie zechcecie pozwolić się unosić, zawsze jest sprawą waszej decyzji.

Nie wolno wam przy tym dać się zmylić szydercom.

Jeżeli spojrzycie na to we właściwy sposób, to wątpliwości i szyderstwa nie są niczym innym jak tylko przejawianiem życzenia. Każdy wątpiący nieświadomie wyraża to, czego sam sobie życzy i tym samym odkrywa swe wnętrze przed wzrokiem badającego, albowiem także w zaprzeczaniu i w obronie stanowiska leżą łatwo rozpoznawalne, głęboko skryte życzenia. Jakaż lekkomyślność, co za ubóstwo czasami się przez to przejawia i jakżeż to smutne, a nawet oburzające, ponieważ właśnie z tego powodu wy ziemscy ludzie nierzadko wewnętrznie upadacie głębiej niż jakiekolwiek nieświadome zwierzę. Takim już nie ludziom powinniście współczuć, ale nie za cenę pobłażania; pobłażanie bowiem oznaczałoby przedkładanie lenistwa przed poważne badania. Kto szuka poważnie, ten nie może być zbyt pobłażliwy, gdyż w ostateczności zaszkodzi sobie, a drugiemu już nie pomoże.

Wraz z narastającym poznaniem staniecie jednak radośnie przed cudem tego stworzenia, aby świadomie pozwolić unosić się ku światłym wyżynom, które wolno wam nazywać swą ojczyzną!

 

 

 

 

Tagi: , , , , , , , , ,

Napisz odpowiedź

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.